Oszustwo… matrymonialne

Istota tajemnicy przedsiębiorstwa
30 listopada 2014
Happy New Year!
7 stycznia 2015

Kiedy rozmawiałem z nią po raz pierwszy, przypomniało mi się to opowiadanie Whartona, w którym dwóch chorych psychicznie ludzi siedzi na dachu wieżowca, a jeden z nich pyta ” a może wariaci to tacy ludzie, którzy wszystko widzą tak, jak jest, tylko udało im się znaleźć sposób, żeby z tym żyć”. Przez krótką chwilę chciałem jej o tym opowiedzieć, jednak szybko spostrzegłem że ona nie chce już słuchać żadnego mężczyzny. A już w szczególności takiego, który chce jej w czymś pomóc.Ich historia zaczęła się banalnie. Poznali się kilka miesięcy temu podczas pracy za granicą. Ona piękna i młoda, on przystojny i pełen energii. Opowiadał jej te wszystkie historie, które mówi się zawsze starając zdobyć względy kobiety. Ona słuchała chciwie i wierzyła absolutnie we wszystko. Oświadczył się jej szybko i powiedział, że ich miłość nie może dłużej czekać. Powinni wrócić do Polski, kupić mieszkanie i rozpocząć nowe życie. Ona zgodziła się bez wahania, a potem poszło już gładko. Najpierw przekazała mu wszystkie pieniądze zarobione za granicą, później również te pochodzące z kredytu, nie zadawała żadnych pytań. On dotrzymał swojej obietnicy i zakupił piękne mieszkanie. Problem w tym, że w akcie notarialnym widniał jednak jako jedyny właściciel. Gdy opuścił biuro notariusza, zadzwonił do niej i powiedział że wszystko skończone. Dużo później okazało się, że posiadał jeszcze kilka nieruchomości…