Populizm penalny na przykładzie forsowanych zmian przepisów ruchu drogowego

Wpływ cesji wierzytelności na mozliwość zarządzenia kary pozbawienia wolności
10 lutego 2015
Gminy nie mogą pouczać o odpowiedzialności karno – skarbowej
22 marca 2015

Przenieśmy się do 1 stycznia 2014 r. Kamień Pomorski, 26 – letni Mateusz S. wychodzi z domu i razem ze swoją dziewczyną wsiada do samochodu… Kierują się ulicą Szczecińską… W pewnej chwili auto wypada z drogi i uderza w grupę poruszających się przechodniów powodując w konsekwencji śmierć 6 osób… Okazuje się później, że sprawca znajdował się pod wpływem alkoholu i narkotyków. Sąd Okręgowy w Szczecinie skazuje Mateusza S. na 12,5 roku pozbawienia wolności. Społeczeństwo zdaje się być orzeczeniem oburzone, a na sali rozpraw podczas publikacji wyroku słychać jęk zawodu… Przecież prokurator żądał 15 lat pozbawienia wolności. Ktoś przeliczył, że ten wyrok to tylko „ponad dwa lata za jedno życie”. Przeglądając nagłówki gazet z tamtego okresu opisujących to zdarzenie i relacjonujących przebieg procesu samego sprawcy dochodzę do wniosku, iż utrzymują się one głównie w tonie „Wyrok bydlaka z Kamienia Pomorskiego”, „Mateusz S. morderca z Kamienia Pomorskiego”, „Dłuższy areszt dla pijaka zabójcy z Kamienia Pomorskiego” itd.

Takie zachowanie społeczne od razu spotkało się z reakcją polityczną. Dzisiaj po ponad roku od tego zdarzenia ustawodawca niejako w odpowiedzi na społeczne poruszenie zdarzeniem, serwuje nam zaostrzenie przepisów drogowych. Władza ustawodawcza uchwaliła zmiany polegające na wydłużeniu maksymalnego okresu, na jaki nietrzeźwy sprawca wypadku straci prawo jazdy z 10 do 15 lat, obowiązkowe nawiązki, obowiązek jazdy z alkolockiem dla kierowców recydywistów, natychmiastowe zatrzymanie prawa jazdy jeżeli przekroczenie prędkości nastąpiło o więcej niż 50 km/h, czy za przewożenie niedozwolonej liczby osób w samochodzie. Wprowadza się też nowe przestępstwo polegające na prowadzeniu pojazdu bez wymaganych uprawnień, które uprzednio co prawda sprawca posiadał ale zostały mu cofnięte.  Oczywiście powstanie obowiązek zdawania egzaminu na prawo jazdy od początku. Za jazdę po okresie, na który prawo jazdy zostało zatrzymane ale bez ponownie zdanego egzaminu grozić będzie kara pozbawienia wolności do lat dwóch i nie ma tu znaczenia, czy czasowo uprawnienia zostały utracone z powodu jazdy po pijaku, czy z powodu np. przekroczenia prędkości. Natomiast osoba, która nigdy nie miała prawa jazdy i wsiada za kierownicę nie posiadając uprawnień, nadal będzie popełniała jedynie jak za wykroczenie. Często dziwi mnie racjonalność polskiego ustawodawcy i nie inaczej jest w przedmiotowym przypadku.

Do znacznej części proponowanych zmian krytycznie odniosła się Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego, traktując je jako „przejaw populizmu penalnego” sprzecznego z podstawowymi zasadami prawa karnego.
W pełni się pod tym komentarzem Komisji Kodyfikacyjnej  Prawa Karnego podpisuję. Oczywiście wypadek w Kamieniu Pomorskim był wielką tragedią – zwłaszcza dla bliskich zmarłych ofiar wypadku. Jednakże nauka na przestrzeni setek lat prowadziła badania z dziedziny filozofii prawa i istoty karania, które jednoznacznie wskazują,  iż podniesienie poziomu represyjności kar nie ma bezpośredniego wpływy na spadek liczby popełnianych przestępstw. Teorie karania należą bowiem do podstawowych zagadnień filozofii prawa, roztrząsanych już od czasów Sokratesa, Platona, Arystotelesa, przez Protagorasa, Senekę, św. Tomasza z Akwinu, Hugo Grocjusza, po J. Benthama, A. Feuerbacha, C. Baccarię, E. Durkheima, W. Wróblewskiego, J. Makarowicza, T. Kaczmarka. Wśród wszystkich tych mistrzów  ścierały się racjonalizacje matafizyczne (odwetowe) i celowościowe (utylitarne) karania, doprowadzając ostatecznie do racjonalizacji mieszanych, w których sens karania sprowadza się obecnie do uczynienia zadość sprawiedliwości, naprawienia szkody, realizacji celów ogólno i szczególno prewencyjnych.
Puentując wprowadzane rozwiązania mam wrażenie, że służą one nie tyle człowiekowi (pokrzywdzonemu i osobom mu najbliższym) ile samemu państwu (kary finansowe, obowiązek ponownego zdawania egzaminów na prawo jazdy), co oczywiście walnie przyczyni się do zwiększenia zasobności sakwy Skarbu Państwa.
Gdyby to człowiek był centrum zainteresowania ustawodawcy, a nie interesy fiskalne państwa, należałoby się zastanowić nad kierunkiem rozwiązań jakie przyjęto np. w Dubaju gdzie, w wypadku samochodowym, w którym były śmiertelne ofiary, sprawca płaci rodzinie zmarłego tzw. blood money, tj. karę nazywaną zgodnie z tamtejszym prawem Diyya sięgającą nawet 500 tys. dirhamów za jedną osobę pokrzywdzoną wypadkiem. Diyya jest wypłacona ofierze lub rodzinie ofiary wtedy, kiedy spowodowano wypadek śmiertelny bądź wtedy, kiedy powstał permanentny uszczerbek na zdrowiu.

W tym miejscu – jakkolwiek brzmi to dość przewrotnie, bo nic nie jest w stanie zadośćuczynić śmierci osoby najbliższej – należałoby się zastanowić, czy dla rodzin ofiar zmarłych podczas zdarzenia w Kamieniu Pomorskim bardziej pomocna będzie kara pozbawienia wolności dla sprawcy zwiększona z 12,5 roku do 15 lat, czy – spoglądając w kierunku Dubaju – zadośćuczynienie sięgające w przypadku 6 ofiar i używając kursu przeliczeniowego walut 1:1, kwoty rzędu 3 mln zł. Takie rozwiązanie spełniałoby także funkcje prewencyjne.  Odpowiedź więc wydaję się być oczywista, ale… wówczas musiałoby chodzić o człowieka, ofiarę i jej rodzinę…

Opisując wprowadzane zmiany nasuwa mi się jeszcze jeden wniosek. Otóż szkoda, że nasz ustawodawca nie reaguje z taką szybkością w kierunku woli społeczeństwa równie mocno oburzonego polityką podatkową Państwa, a wręcz przeciwnie – w ostatnich latach w dziedzinie polityki fiskalnej obserwujemy trend wzrostowy i zwiększanie wysokości danin publicznych.

Myślę, że temat istoty kary, filozofii karania oraz jej ewolucji jest na tyle ciekawy, iż w najbliższych wpisach postaram się go Wam przybliżyć, ba może i dziwnym trafem  również nasz ustawodawca się czegoś nauczy…